Shiwath
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.


Przez pustą ścieżkę kroki me prowadzą, przez pustą ścieżkę chodzić co dzień muszę. Może o ścieżkę inni też zawadzą, może tak samo oddadzą swą duszę. Gdy się rozglądam, nikogo nie widzę, lecz gdy wzrok spuszczę, spojrzeń czuję wiele...
 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

 

 Lyari Mawgan

Go down 
2 posters
AutorWiadomość
Mawgan
Wilczy książę
Mawgan


Liczba postów : 35

Lyari Mawgan Empty
PisanieTemat: Lyari Mawgan   Lyari Mawgan EmptySro Sie 28, 2013 10:31 pm

Lyari Mawgan 20fsubk




Lyari Mawgan 2rr70gj




Imię i nazwisko:  Lyari Mawgan
Wiek: 22
Rasa: Wilkołak
Pochodzenie: Hrabstwo Starnar, zachód
Miejsce zamieszkania: Puszcza
Wykonywany zawód:Łowca/Najemnik/Najemny przewodnik
Ranga: Wilczy Książe




Lyari Mawgan Dnlxjt
Rodzaj magii: Brak
Specjalizacja: Sztuka Łowiectwa
Poziom przygotowania: Podstawowy
Cecha nadzwyczajna: Częściowa kontrola czasu transformacji.

Lyari Mawgan 8zpw8y

Wola: 18 (człowiek i wilk)) / (wilkołak) 8
Siła: 17 /32
Zwinność: 27/ 12
Wytrzymałość: 8 /28




Lyari Mawgan 2rgcpaf



Sakiewka: 100 drakot, ząb wilka (patrz historia), prowiant na pare dni (magiczny).
Broń:Magiczna szabla (patrz historia), zdobiony nóż.
Wierzchowiec:Wilk Fernir (patrz historia), nie jest wierzchowcem a towarzyszem. To zwykły leśny wilk, z tym że ma ok 142 cm w kłębie i ok 198 cm jak stanie na dwóch łapach. Na lewej tylnej nodze ma bliznę po wygnaniu.
[]-oznacza to samo co nawias (nawias w nawiasie)
{}- do informacji czytelnika

Lyari Mawgan 126fu5x


Wygląd:(relacja przypadkowo napotkanego znajomego) -Lyari wygląda normalnie. Naprawdę, nic specjalnego, Trochę wyższy niż większość ludzi, postury żołnierza lub myśliwego. W tłumie bardzo trudno go znaleźć chyba że ma ze sobą swojego wilka, który chodzi z nim gdy tylko może. Lyari jest szatynem, ma błękitne oczy i zmarszczki na czole. Co więcej mogę powiedzieć, miły facet, towarzyski, koleżeński. Nigdy nie widziałem aby się zdenerwował
Historia:
Moi rodzice byli (pewnie nadal są) kupcami, ojciec prowadził Kantor, matka zajmowała się handlem zbożem.  Moje dziecięce lata były spokojne, od 8 roku życia uczyłem się fachu, od 10 walki mieczem i szablą (uczył mnie Fechmistrz zatrudniony przez ojca)(1 dzień w tygodniu, resztę spędzałem przy księgach).
Kiedy miałem 15 lat wybuchła wojna pomiedzy hrabią Starnar a baronem Loxley. Gdy wybuchła wojna zostałem powołany do armi hrabiego Starnar jako szeregowy piechur, jednak dzięki ingerencji mojego ojca zostałem kwatermistrzem plutonu czy czegoś takiego ... W każdym razie nie brałem udziału w rabowaniu wsi czy w małych potyczkach z oddziałami barona, znowu siedziałem przy księgach, ehh!
Po pół roku takiej bandyckiej wojny zdecydowano że nie można pozwolić na dalsze łupienie wiosek hrabiego i trzeba wygnać wojska barona. Nie obchodziło mnie to zbytnio bo moją rolą było siedzenie przy księgach, organizowanie zaopatrzenia, rozmowa z kupcami etc., aż do momentu gdy zobaczyłem że przed każdą bitwą następują "harce" czyli pojedynki rycerzy z obu armii, oczywiście nie miałem żadnej broni a nawet gdybym miał to nie miałem także zbroi, wierzchowca, herbu... wiedziałem już jednak jak urozmaicić sobie służbę!
Wysłałem do ojca list z prośbą o moją szablę i o poradę od fechmistrza w sprawie harców. Odpowiedź przyszła 2 tygodnie siedzenia przy księgach później. Moja szabelka została zaczarowana i podczas walki zupełnie nie zważała na pancerz przeciwnika (nie niszczyła go, po prostu ... przechodziła przez niego). Od tego momentu służba w armii (a właściwie bitwy bo siedzenie przy księgach wciąż mnie męczyło) zaczęła być znacznie ciekawsza-przed każdą bitwą wychodziłem na harce. Większość rycerzy (moich przeciwników) lekceważyła mnie do tego stopnia że zsiadali nawet z koni i walczyli ze mną pieszo. Jak pewnie się spodziewasz większość moich przeciwników nie przeżyła, a reszta dostała się do niewoli.

Miałem wtedy bardzo dużo pieniędzy (okup za jednego rycerza mógł wynosić nawet 2 tys (sic!) ) ale mimo tego wciąż walczyłem pieszo i bez zbroi. Pewien człowiek nauczył mnie metody którą mogłem walczyć z konnymi (oczywiście nie za darmo), uczyłem się też strzelać z łuku, walczyć toporem, jeździć konno i wielu innych rzeczy (po pojmaniu pułkownika barona zostałem awansowany), jednak większość z nich albo mi nie wychodziła albo nie przypadła mi do gustu.

Minął rok od początku wojny gdy doszło do wielkiego starcia pomiędzy siłami barona a hrabiego (całe szczęście nie było mnie wtedy z główną armią) i nasza armia przegrała, baron urządzał teraz polowanie na niedobitków. Mój dowódca (brat hrabiego) zadecydował że będziemy walczyć do ostatniego człowieka. Jak się pewnie domyślacie nie miłowałem hrabiego więc uznałem że umieranie za niego jest bez sensu. Jedyną możliwością ucieczki była dezercja. Kiedy już wszystko przemyślałem i wyszedłem posłuchać jeszcze przez chwilę mowy mojego dowódcy
-... mimo że armia mojego brata została w zdradziecki sposób pokonana nie oznacza to naszego upadku, pokażmy baronowi z kim zadarł, zmiećmy go z powierzchni ziemi! Śmierć baronowi!
-Śmierć -odkrzyczał tłum
-Śmierć jego armii!
-Śmierć!- zagrzmiał tłum
-Śmierć zdrajcom i dezerterom! Wykonać wyrok!- żołnierze zaczęli skandować, odbywało się właśnie powieszenie dezerterów.
Jak miło-pomyślałem przełykając ślinę.

Po kilku dniach brat hrabiego zdecydował że należy ruszać, wydał stosowne rozkazy, opracowano trasę, powieszono kilkuset uciekinierów z pola bitwy i dezerterów. Drzewa wokół aż uginały się od ciężaru trupów. Nasz dowódca widać bardzo lubił wisielców. Zacząłem organizować swoją ucieczkę, wiedziałem że czym więcej osób naraz zdezerteruje tym mniejsza będzie szansa że mnie złapią (Takari [bo tak nazywał się brat hrabiego] płacił złotą monetę za każdego dezertera w związku z czym duża część obozu polowała na nich), kiedy zbliżaliśmy się już do linii frontu miałem zorganizowaną grupę 25 żołnierzy, data ucieczki zaplanowana była na 4 dzień 6 miesiące owego roku. Godzinę po zmierzchu {w średniowieczu istniały klepsydry} 6 naszych ludzi miało zacząć wartę ze strony północno wschodniej (wartowników było w sumie około 30-40 na jednej warcie wokół całego obozu) 10 innych miało udawać polujących na dezerterów, czaić się przy trasie naszych wartowników i pilnować aby żaden prawdziwy "łowca" na nas nie polował, pozostała 9 miała kolejno opuszczać namioty i w połowie warty znaleźć się na granicy obozu. Później wszyscy wykradliśmy się z obozu, zostali tylko strażnicy. Nie wiem w jaki sposób uciekli ale następnego dnia spotkaliśmy się w wyznaczonym miejscu. Później rozeszliśmy się grupami do naszych osad, Takari miał za mało ludzi żeby nas gonić, przynajmniej tak się nam wydawało.

Razem z kilkoma kolegami wróciłem do miasta, z trzosem pełnym klejnotów udałem się do domu uściskać rodziców, przywitać się z moim mistrzem i ... wrócić do ksiąg i kupiectwa. Udało mi się namówić ojca na to abym mógł ćwiczyć 2 zamiast jednego dnia w tygodniu. To był sukces! Niestety jakimś cudem Takari wygrał, a w każdym razie rozbił armie barona po jego uprzedniej śmierci {barona}. Prawdopodobnie baron został otruty, ale nie zmieniało to faktu że nie żył i że jego armia została pokonana a wojna zakończona. Rozpoczął się okres pokoju, jednak to była dla mnie zła informacja. Takari posiadał dane wszystkich żołnierzy a ponieważ uciekliśmy kilka dni przed bitwą na pewno zauważono nasza dezercję. Uznałem że nie mogę tu dłużej zostać bo inaczej łowcy nagród lub ludzie Takariego mnie zabiją. Poradziłem więc rodzicom aby wynosili się z miasta jak najszybciej mogą i że być może się jeszcze kiedyś spotkamy, stanowiłem dla nich za duże niebezpieczeństwo, hrabia po wojnie nie miał w skarbcu za dużo pieniędzy a pomoc dezerterowi to dobry pretekst do skonfiskowania majątku. Wyruszyłem więc na bezludzie, do puszczy, w góry. Dlaczego akurat tam? Nie wiem może czyjaś opowieść a może jakaś magia skłoniła mnie do podróży i do zamieszkania w lesie, szedłem przed siebie, nie miałem wierzchowca, niosłem ze sobą dużo jedzenia i kilka sztuk narzędzi (miałem też oczywiście moją szabelkę!) szedłem przez kilkanaście dni, a może kilkadziesiąt, w każdym razie zaczynało się już robić chłodniej {prowiant był lekko magiczny, powinien mi starczyć na jakieś ... 2 lata}, wreszcie doszedłem do podnóża gór, czułem że to jest moje miejsce, że tutaj muszę zostać, zacząłem budować sobie domek, zupełnie się na tym nie znałem więc zacząłem od prostego szałasu.

Po jakimś miesiącu zaczął padać śnieg. Miałem już wtedy duży, wygodny szałas, który pod pewnym względem zaczął przypominać nawet domek, jednak wkrótce okazało się że aby był to domek muszę jeszcze bardzo duuuuużo popracować (w środku było zimno jak diabli, nawet rozpalenie ognia nic nie dawało) Wkrótce przeniosłem się do pobliskiej jaskini bo w mojej chatce nie dało się mieszkać (mieszkałem w chatce tak długo jak się dało- wrodzony upór), nie było tam żadnych dzikich zwierząt poza kilkonastoma nietoperzami, które mi zupełnie nie przeszkadzały. Mieszkałem w mojej jaskini całą zimę, codziennie wychodziłem po drewno i budować moją chatkę, w nocy gdy siedziałem przy ognisku i wspominałem minione lata słyszałem czasami w oddali wycie wilków.

Pod koniec zimy moja chatka była już prawie gotowa więc postanowiłem w niej zamieszkać. Było tu o wiele bardziej przytulnie niż w jaskini, no i wygodniej się spało (porównanie skały do drewna Wink).

Gdy skończyłem ulepszać już moją chatkę, śnieg stopniał, zaczęła się zbliżać pora jaskółek a wilki wyły coraz częściej.
Postanowiłem że muszę nauczyć się polować, bo prowiant zaczął mi już brzydnąć. Chodziłem więc z nożem i łukiem na polowania, próbowałem zastawiać sidła. Niestety, zupełnie nie umiałem polować.

Moim pierwszym sukcesem było upolowanie królika. Chyba żadne danie nie smakowało mi tak jak pieczony królik tamtego dnia. W dzień równonocy wiosennej udało mi się upolować ranną sarnę. Było na niej bardzo dużo mięsa a ja nie wiedziałem jak je zakonserwować, w każdym razie wziąłem sarnę do siebie i ją oprawiłem. Skończyłem ją oprawiać na chwilę przed zachodem słońca. Rozpaliłem wtedy wielkie ognisko i zacząłem piec na nim sarnę. Skończyłem jeść kiedy księżyc był już wysoko, była pełnia. Wilki wyły. Ja też zacząłem wyć, właściwie nie było to wycie ale bardziej pieśń, jakbym wołał "Bracia, jestem tu. Sam"  Wilki mi nie odpowiedziały.

Następnego dnia pod moim domkiem znalazłem siedzącego wilka. Siedział przez chwilę i na mnie patrzył, po czym odbiegł. Kolejnego dnia znowu przyszedł, popatrzył przez chwilę pokręcił się i odbiegł. {pod domkiem oznacza odległość ok 50 m., no może 40}. Wilk przychodził do mnie prawie codziennie i zostawał coraz dłużej, miałem dużo mięsa więc mu je rzucałem. Chciałem go oswoić, zaprzyjaźnić się z nim. Coraz mniej się mnie bał i coraz bliżej podchodził, zaczęliśmy się nawet bawić w ganianego. Co dziwne nie zagryzł mnie i nigdy nie był agresywny, po prostu ja się go nie bałem i on nie bał się mnie. Nadałem mu imię Fernir. Któregoś dnia w nocy "zapukał" nosem do drzwi, ubrałem się i wyszedłem Fernir czekał na mnie. Pokazał mi w jakiś sposób że mam za nim biec, nie wiem jak. Razem pobiegliśmy przez las , biegliśmy i biegliśmy ziemia chrzęściła mi pod stopami. Wreszcie dobiegliśmy na polanę. Ferni usiadł na kamieniu i czekał. Ja też usiadłem,a po chwili zauważyłem że jest pełnia. Znowu odezwała się ze mnie wilcza pieśń.

Na polanę zaczęły schodzić się wilki, całe wilcze rodziny. Przychodziły i siadały w kręgu wokół polany. Na końcu przyszedł Wilk alfa, najpotężniejszy z nich wszystkich. Na dwóch łapach mierzył pewnie ponad 2 metry. Był wielkości konia. Nie wiem dlaczego ale ja siedziałem na środku tego kręgu. Wilki chyba mnie oceniały, Ferni siedział obok mnie. Mógł być albo dumny albo zawstydzony, niestety nie umiałem tego rozpoznać.

Wilk alfa podniósł pysk do księżyca i zaczął wyć inne wilki uczyniły to samo, tylko ja i Ferni milczeliśmy. W końcu wódz tego stada podszedł do mnie i zapytał
-Kim jesteś?
-Jestem Lyari.
-Skąd pochodzisz?
-Z hrabstwa Starnar.
-Czy jesteś jednym z nas?
-Nie wiem.
Wilk patrzył się na mnie badawczym wzrokiem, po czym stwierdził
-Nasz nowy towarzysz to Lyari pochodzi z hrabstwa Starnar, mimo iż wygląda dosyć mizernie jest dosyć odważny (nie boi się mnie). Nie rozumiem wszystkiego co widziałem w jego oczach ale wydaję mi się że nie należy w pełni do naszej rasy. Czy przyjmiemy go do naszej watahy? Czy ktokolwiek jest przeciw?
-Ja-powiedział biały wilk, który siedział obok wodza.-Ja jestem przeciw.
Wilk alfa spojrzał na Fernira i powiedział
-Wiesz co to oznacza? Walkę albo ponowne wygnanie. Decyduj
Ferni popatrzał na mnie jakby się pytał o zdanie, ja już zdecydowałem. Walka! Wystąpiłem naprzód i najeżyłem sierść. (skąd ja u licha miałem sierść?) Dopiero wtedy zobaczyłem że jestem wilkiem, nie człowiekiem. Zobaczyłem że mam sierść a nie skórę, było już za późno. Stałem naprzeciw Postrachu lasu, białego wilka, prawej ręki wilka alfa. Walka została rozpoczęta. Nie opisze jej szczegółowo bo jej nie pamiętam, wiem tylko że wygrałem i dostałem się do watahy. Dostałem się do watahy jako Wilczy książe-zabójca postrachu lasu.

Dzień spędzałem w chatce razem z Fernim a na noc szedłem na polowanie z watahą, ze skóry Białego wilka zrobiłem sobie dywan, wyciąłem jeden jego kieł-mam go do dziś w sakiewce. Nie pamiętam co się dalej działo wiem tylko że przez kilka lat żyłem z watahą, moi bracia nazywali mnie Mawgan-Wilczy książe.
W noc moich 22 urodzin do lasu przyszli ludzie, potrzebowali ziemi uprawnej, musieli spalić las. Gdy pobliskie drzewa zaczęły płonąć moja wataha wpadła w panikę, wilki rozbiegły się we wszystkich kierunkach. Ja z Fernim pobiegliśmy do mojej chatki, po moją szablę, nóż, ząb białego wilka i sakiewkę. Chcieliśmy wrócić do watahy ale drogę zagrodziła nam ściana ognia. Nie mieliśmy wyboru, pobiegliśmy w góry. Stamtąd jakimś cudem znaleźliśmy się w górach Shiwath, przez dłuższy czas tam siedzieliśmy aż do momentu kiedy zostałem prawie zabity przez jakiegoś trolla. Mój  towarzysz zaciągnął mnie do jakiegoś uzdrowiciela  w mieście. Wszystko co miałem w sakiewce zniknęło ale byłem zdrowy i miałem Fernira. Słyszałem wiele legend o Shiwath, chyba czas napisać naszą, prawda mój wilku?


Ostatnio zmieniony przez Mawgan dnia Sob Sie 31, 2013 5:36 pm, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down
Spectro

Spectro


Liczba postów : 35

Lyari Mawgan Empty
PisanieTemat: Re: Lyari Mawgan   Lyari Mawgan EmptyCzw Sie 29, 2013 2:25 pm

1) Specjalizacja to rodzaj czynności, którą będziesz mógł sobie punktować. Te punkty można zdobywać w przeróżny sposób - możesz trenować, uczestniczyć w epizodach itp. Według mnie najlepsza specjalizacja do punktowania to będzie właśnie sztuka myśliwska lub walka szablą. wybór należy do ciebie, ale oba będą dobre Wink.
2) Cecha nadzwyczajna to cecha, której nie punktujemy, a która daje naszej postaci coś "ekstra", np. widzenie w ciemności, różnobarwne oczy czy coś takiego. Dowolnie!
3) Baaaardzo ładna historia! Chwalę! Wink
4) W linku jak stworzyć kartę postaci jest kod do karty postaci, więc jeśli możesz, to prosiłabym cię, żebyś zedytował swój post i po prostu wkleił ten kod, ok? Jeśli nie możesz czy masz jakiś problem z przeglądarką, to zwracam honor.
5) Avek - powinien mieć 250xmax 400 pikseli. I prosiłabym cię, żebyś wkleił tu swoją ludzką postać.

To tyle! Dziękuję za złożenie karty Smile. Zgłoszę się, jeśli będą jeszcze jakieś problemy.
Powrót do góry Go down
Mawgan
Wilczy książę
Mawgan


Liczba postów : 35

Lyari Mawgan Empty
PisanieTemat: Re: Lyari Mawgan   Lyari Mawgan EmptyCzw Sie 29, 2013 10:00 pm

Ok dziękuje za odpowiedź. Wink
Ad 1
Czy mogę mieć 2 specjalności? I co z moją walką szabla z historii (jeżeli wezmę ją jako specjalizację to będę miał poziom podstawowy), a to trochę sprzeczne z historią Smile? Punkty w walkach są przyznawane za siłę, jak odnosi się to do walki szablą w której zręczność była najważniejsza?
Ad 2
Ok, coś wymyślę.
Ad 3
Dziękuję.
Ad 4
Ok

Dziękuję za odpowiedź i przepraszam za tyle pytań Wink
Powrót do góry Go down
Spectro

Spectro


Liczba postów : 35

Lyari Mawgan Empty
PisanieTemat: Re: Lyari Mawgan   Lyari Mawgan EmptyPią Sie 30, 2013 11:23 am

1) Sądzę, że w twoim przypadku powinno to wyglądać tak - walka szablą to nie będzie specjalizacja tylko po prostu twoja umiejętność, którą wyćwiczyłeś.. Będziesz potrafił się nią posługiwać, ale nie będziemy ci jej punktować. Za to punktować będziemy twoją sztukę myśliwską. Co ty na to? Wink
2) Co do punktów - punkty będziemy przyznawać zależnie od twojego sposobu walki. Jeśli w epizodzie będziesz posługiwał się szablą, to raczej punkty będę rozdzielane i w sile i w zręczności.
3) Mógłbyś mi powiedzieć w jakim stopniu będziesz kontrolował swoją przemianę? Dajmy na to, jutro o pełni będziesz mógł się przemienić w wilkołaka. Co w związku z tym i twoją cechą nadzwyczajną?

Ok, reszta poprawiona. Dzięki! ;3
Powrót do góry Go down
Mawgan
Wilczy książę
Mawgan


Liczba postów : 35

Lyari Mawgan Empty
PisanieTemat: Re: Lyari Mawgan   Lyari Mawgan EmptyPią Sie 30, 2013 1:05 pm

Ad 1
Zgoda, (czy jeżeli będę miał poziom mistrzowski to będę mógł wybrać kolejną specjalizację?) (jak mogę trenować umiejętność)
Ad 2
Świetnie
Ad 3
Nie zamieniam się w wilka zawsze w pełnię (mimo że pierwszy raz zamieniłem się podczas pełni [historia] jednak przemieniałem się też w wilka podczas zwykłej nocy [historia]). Nie kontroluje w pełni mojej zamiany, jednak nigdy nie transformuje się kiedy mam jakichś świadków (oprócz zwierząt i osób które wiedzą że jestem wilkołakiem). Kontroluje czy przemieniam się w wilka czy w  wilkołaka. W dzień nadal mogę pozostać wilkiem (nie wilkołakiem), lub człowiekiem.

Proponuję abym miał ustalone 2 godziny o których mogę dokonać zamiany, {będę to po prostu "czuł"} o godz 12 i 24, z zachowaniem wszystkich powyższych warunków, w wilkołaka mogę zamienić się tylko o 24, i trwa ona ąż do wschodu słońca (widzę wtedy w ciemności i posiadam inne cechy wilkołaków).


Ostatnio zmieniony przez Mawgan dnia Nie Wrz 01, 2013 10:08 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mawgan
Wilczy książę
Mawgan


Liczba postów : 35

Lyari Mawgan Empty
PisanieTemat: Re: Lyari Mawgan   Lyari Mawgan EmptyPią Sie 30, 2013 3:48 pm

Jeszcze jedno pytanie, jeżeli moją specjalizacją jest sztuka łowiecka to czy muszę wytłumaczyć Ci co to dokładnie oznacza, ponieważ nie jest to umiejętność a raczej mix umiejętności (strzelanie z łuku, kamuflaż, zakładanie wnyków, itd.) ok?

Kiedy i jak mogę coś zrobić , {zagrać}?
Powrót do góry Go down
Spectro

Spectro


Liczba postów : 35

Lyari Mawgan Empty
PisanieTemat: Re: Lyari Mawgan   Lyari Mawgan EmptyNie Wrz 01, 2013 12:44 pm

1) Rozumiem, że sztuka myśliwska to zestaw czynności, a my będziemy punktować je jako jedno : ). Z tym nie będzie problemów. A co do drugiego pytani - jeszcze zobaczymy. Na razie Administracja nie ustaliła podwójnej specjalizacji.
2) Jasne, już obczaiłam, ale proponuję, żebyś tę przemiany nie miał codziennie, ale co pewien czas - co tydzień albo kilkanaście dni.

Z niczym innym nie mam problemu. Zapraszamy do wspólnej gry!
Ah, i przepraszam, że tyle czekałeś!

AKCEPT
Powrót do góry Go down
Sponsored content





Lyari Mawgan Empty
PisanieTemat: Re: Lyari Mawgan   Lyari Mawgan Empty

Powrót do góry Go down
 
Lyari Mawgan
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mawgan

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shiwath :: Księgozbiór :: Spis Ludności :: Karty postaci-
Skocz do: